Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.


Rok liturgiczny 2017

Drodzy Bracia i Siostry, chwała Pańska objawiła się pośród nas i zawsze będzie się objawiać, aż do powtórnego przyjścia Chrystusa. W rytmie i wydarzeniach czasu wspominamy i przeżywamy tajemnice zbawienia.
Centrum całego roku liturgicznego stanowi święte Triduum Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego, które osiąga swój szczyt w Niedzielę Zmartwychwstania.
W tym roku Wielkanoc bedziemy sprawować 16 kwietnia.
W każdą niedzielę – paschę tygodnia – Kościół katolicki uobecnia to święte wydarzenie, przez które Chrystus zwyciężył grzech, śmierć i szatana. Ze świąt paschalnych wypływają wszystkie inne święte dni:
- Środa popielcowa, rozpoczynająca Wielki Post, przypada w tym roku 1 marca.
- W V. niedzielę Wielkiego Postu rozpoczniemy rekolekcje wielkopostne zakończone spowiedzią.
- W II niedzielę maja -( 14.05.2017 )- będziemy przeżywać I Komunię św.
- Wniebowstąpienie Pańskie przypada 28 maja.
- Zesłanie Ducha Świętego 4 czerwca,
- Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej 15 czerwca.
- W dniu 3 grudnia przypada I. niedziela adwentu.
Równocześnie w święta Matki Bożej, apostołów i świętych oraz we Wspomnienie Wiernych Zmarłych Kościół pielgrzymujący na ziemi głosi paschę swojego Pana.
Chrystusowi, który był, który jest i który przychodzi, Panu czasu i historii, niech będzie wieczna chwała przez wszystkie wieki wieków. Amen.


Kazanie na Narodzenie Pańskie w 2016 roku w Żernikach

„Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami”. Stało się to poprzedniej nocy w następujący sposób: Józef i Maryja, młodzi małżonkowie mieszkający w Nazaret, musieli udać się na rozkaz rzymskiego okupanta do Betlejem. Nas próżno szukają miejsca w gospodzie, wszędzie przepełnienie, więc ulokowali się w stajni. Młoda mężatka miała wnet porodzić Dziecię. Żłóbek, który się tam znajdował, posłużył za kolebkę. Pozornie jest to zwykłe wydarzenie: jakieś dziecię rodzi się w nędznych warunkach. Podobnych narodzin było bardzo wiele w naszej historii. A jednak Jan Ewangelista opowiada o tym, że tu dokonało się nadzwyczajne wydarzenie, które przemieni istnienie całego wszechświata. Nie potrafimy sobie wyobrazić ani pojąć, w jaki sposób dokonało się połączenie człowieka ze swoim Stwórcą w jednej jedynej osobie Syna Maryi i Józefa. I Jan dodaje jeszcze: „ I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”.
Oto wydarzenie, które dziś świętujemy bardzo uroczyście. Jest ono czymś więcej niż rocznica urodzin ( 2016.). Od tej chwili dzień Bożego Narodzenia nie jest podobny do innych dni, choć nieraz próbowano ten dzień zrównać z innymi dniami. Prawdą jest, że przez kilka tygodni uczestniczyliśmy w nerwowej krzątaninie. Trzeba przecież przygotować święta. Dlatego ojcowie i matki rodzin, sprzedawcy i proboszczowie – każdy z innego tytułu – krzątał się i pracował. A może to tylko folklor zachodnich krajów lub resztki dawnych wierzeń chrześcijańskich? A może potrzeba ucieczki od życia, ażeby przynajmniej raz, w roku świętować zapominając o troskach i problemach? A może tu chodzi o coś nieskończenie więcej? Z okazji świąt Bożego Narodzenia armie walczące zawieszały broń, jakby nie wypadało w tym dniu wzajemnie się mordować. Nawet wyciągają ręce do zgody. Z tejże okazji wysyła się kartki z życzeniami ( jeszcze), kładzie się paczki pod choinkę dla najbliższych, zwłaszcza dla dzieci i wnuków, by w ten sposób wyrazić pamięć i przywiązanie. Z tej okazji wszyscy mówią bardziej ludzkim głosem… Święta muszą być udane!... Dzisiaj cierpienia chorych, dramaty osamotnionych i bezdomnych wydają się jeszcze bardziej przygnębiające i nie do zniesienia.
W dniu Bożego narodzenia, bardziej niż w każdy inny dzień, odczuwamy potrzebę świętowania, potrzebę pokoju, światła. Coś budzi się w głębi nas samych.
Boże Narodzenie nie jest tylko odpowiedzią na problemy naszego życia, nie jest magicznym ukojeniem naszych zmartwień ani nie jest też cudownym uwolnieniem od cierpień i śmierci.
Boże Narodzenie jest obecnością Boga. Obecność ta nikomu się nie narzuca, ani nikogo nie krępuje. Jest dyskretna, jak narodzenie się Jezusa na uboczu, w stajni, poza miastem. Ta obecność jest tak niepozorna, jak niemowlę. A jednak jest ona żywotna, realna, ona nas porusza, budzi w nas zdolność współżycia z innymi w pokoju i harmonii, realizacji sprawiedliwości. Daje nam odczuwać swoje istnienie – i trzeba sobie zdać z tego sprawę - będzie nas tak długo niepokoiła, aż ją uznamy. Trzeba przyznać, że jeszcze w pełni nie uznaliśmy tej obecności Boga. Niektórzy myślą, że już to osiągnęli, ale się łudzą. Jan Ewangelista poucza nas dziś o tej prawdzie słowami: ”Wszyscy, którzy Go przyjęli i wierzą w imię Jego, z Boga się narodzili, a nie z żądzy ciała, ani z woli męża”. Dopóki nasze żądze cielesne nami rządzą, dopóki nasza ludzka wola nie odda w ręce Boże swych zdolności tworzenia, dopóty uznanie Chrystusa nie jest zupełne. Nie narodziliśmy się całkowicie z Boga, dopóki pragniemy pomyślnych osiągnięć, sukcesów oraz skuteczności w realizowaniu naszych zamiarów według naszego widzi mi się, a nie według woli Bożej. Wystarczy zauważyć na skutki tego autonomicznego, nie skrępowanego Bożymi przykazaniami działań. Środki przekazu wciąż nas informują o tym, co człowiek robi ze sobą, z innym człowiekiem i z całymi stworzeniami. Człowiek myśli, jak podnieść swoją wartość, chce wszystko poznać i opanować, by wszystko podporządkować swoim zachciankom, które nazywa potrzebami. Wynikiem tego jest, że człowiek wszystko pustoszy: przyrodę, powietrze , którym oddycha, wodę, którą pije i zwierzęta, które niszczy, lasy i ziemię, które dewastuje, a nawet samego siebie, tak że równowaga umysłu i radość życia wcale nie postępują naprzód. Człowiek popada w melancholię, która jest właśnie skutkiem postępowania za pożądliwościami tego świata: za pożądliwością ciała, oczu i pychą żywota. Wielu uważa, że już posunęliśmy się za daleko, tak że katastrofa jest nieunikniona. Jedna z koncepcji końca świata wprost stwierdza, że nastąpi jego koniec, gdy człowiek zdusi się swoimi odchodami.
Takim jest świat. Takim uczynił go człowiek w swoim dążeniu do postępu i rozwoju z pominięciem Boga.
Dzisiaj ta obecność Boga do nas przemawia: Nie wszystko stracone, wszystko można uratować. Bóg bowiem jest w możności podnieść to, co legło w ruinie. Jest także w możności podnieść człowieka upadłego, w ruinie moralnej. Jeśli będziemy liczyć się z obecnością, którą jest Boże Narodzenie, jeśli zgodzimy się na nią i pozwolimy się zmieniać – jest możliwe odrodzenie. Chciejmy wszyscy uznać tę obecność Boga, który jest Emmanuelem, czyli Bogiem z nami. Chciejmy przyjąć obecność Boga- z – nami w Słowie Bożym i w sakramencie Ciała i Krwi, w każdej Mszy św.,, aby stała się ona obecnością Boga żyjącego w nas, a wtedy będziemy radośni bez względu na to, kim jesteśmy i jakie są nasze zmartwienia i doświadczenia.
Owocem obecności Boga jest pokój. „Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie” – słowa proroka. Pokój zakwita, gdy Bóg staje się obecny w sercu człowieka i między ludźmi. Jednocześnie pokój jest jakimś głębokim wciąż niespełnionym ludzkim pragnieniem. Instytut Badania Opinii Publicznej GALLUP zapytał 1519 Amerykanów, jakie pytanie najchętniej postawiliby Bogu. I ciekawe, że 37%, najwięcej, zapytałoby, czy nastąpi kiedyś trwały pokój na świecie. Dopiero na dziesiątym miejscu było pytanie o koniec świata. Nie tylko Amerykanie, ale także my często wyrażamy takie życzenie: tylko żeby nie było wojny, żeby był pokój. Zwłaszcza pokolenie, które przeszyło okrucieństwa wojenne. Wojna jest tam, z jej wszystkimi okrucieństwami, gdzie nie Boga. Pięknie wyraża to nasza kolęda: „Dlaczego wśród ludzi tyle cierpień, jęków, katuszy? - Bo nie miejsca dla Ciebie miejsca w niejednej człowieczej duszy”. Zło, wszelkie zło czynią ludzie, w których życiu nie ma Boga. Fiodor Dostojewski nawet postawił taką diagnozę: „Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno”. Wolno kraść, zabijać, oszukiwać… Nie ma szatana, nie ma piekła, nie ma żadnych sankcji…
Zróbmy Mu miejsce, Pan przyszedł z nieba, a wtedy „pokój zakwitnie” w naszych sercach, w naszym życiu, daj Boże w naszej Ojczyźnie. Amen

Kazanie na Boże Narodzenie 2016

Dlaczego?
Ponad 200 lat temu panował w Azji Chamir, który znany był jako absolutnie sprawiedliwy król. Wszystkie przepisy, prawa, były przez niego rygorystycznie nadzorowane. Kto by jedno z tych praw przekroczył, kto by na gorącym uczynku, np. na kradzieży, został przyłapany, był chłostany biczem.
Pewnego dnia matka króla chciała kupić sobie łańcuch pereł. Ponieważ nie miała dosyć pieniędzy, ażeby tę kosztowność kupić, wzięła je ze skarbca królewskiego, co też wkrótce wyszło na jaw. Także to, że sprawcą tego jest matka króla.
Król był głęboko poruszony i nie wiedział, co właściwie w tej sytuacji winien zrobić. Bowiem sprawiedliwość domagała się ukarania sprawcy, miłość przebaczenia. W końcu znalazł możliwość, aby te dwie strony połączyć. - Czy nie jestem synem mojej matki? – pomyślał. Czyż nie płynie jej krew w moich żyłach? Kiedy więc wezmę na siebie karę, wtedy sprawiedliwość otrzyma to, czego wymaga. Miłość, którą odczuwam do mojej matki także otrzyma swój cel: Matka nie musi cierpieć! Tak postanowił król. Kiedy wszyscy poddani na rynku byli zgromadzeni, ażeby prawo wypełnić, kazał się król związać i polecił katowi, aby go ubiczował. Matka, która przy tym była, mówi do siebie:” Ja musiałabym to wycierpieć, ale przecież mój syn przyjął na siebie karę, więc jestem wolna”.
Ta historia wyjaśnia orędzie Bożej miłości: ”Jezus narodził się, ażeby umrzeć i nas przez to zbawić! Jako prawdziwy człowiek przyjął karę, jaką jako prawdziwy Bóg nałożył grzesznym ludziom.
Żłóbek oznacza początek drogi na krzyż, lecz także początek drogi miłości, aby to wykonać, czego wymaga sprawiedliwość. On, Jezus, który od wieków jest jedno z Ojcem niebieskim, opuścił niebo, ażeby nas zbawić. Radujmy się zatem tą miłością, którą nam moce ciemności wyrwały i nas do Bożego światła prowadzi. Adorujmy Jezusa, który dla nas stał się ubogim, aby nas bogatymi uczynić. Dziękujmy Bogu, który posłał na świat swojego jedynego Syna, aby świat został przez Niego zbawiony.
To właśnie jest przesłanie, jakie dzisiaj Kościół kieruje do świata. A co zauważamy w tym świecie? Otóż ten świat wygania Chrystusa, zwłaszcza Europa wygania Chrystusa. Od XVIII wieku, od oświecenia, które Francuzi nazwali też wiekiem światła. Ten nurt zapoczątkował myśliciel Kartezjusz: on legitymuje bunt człowieka przeciw Bogu. Umieszcza w centrum wszechświata człowieka, który decyduje o tym, co dobre a co złe.
Ludzie oświecenia, za wzorem Kartezjusza, odrzucają Chrystusa. Człowiek odpycha miłość i Boże miłosierdzie, gdyż sam siebie uważa za Boga.
Ten bunt podejmuje Wolter. Jean – Jacques Rousseau, który w dziejach wyrzucania Chrystusa z Europy zajmuje miejsce szczególne, to założyciel rodu antychrystów.
W latach 80. XIX wieku u Hegla, u Nietzschego pojawia się pojęcie „śmierci Boga” , potem rozwijane przez Heideggera i Sartra. Mamy do czynienia z kryzysem zachodniego człowieka spowodowanym filozofią i literaturą egzystencjalną.
„Śmierć Boga” – to wydarzenie historyczne ostatnich dwu wieków historii Europy. Polega ono na utracie wiedzy o obecności Boga. Ludzie żyją, jakby Boga nie było. Wszystkie dotychczasowe formy religii chrześcijańskiej zakładały bezpośrednią więź z Bogiem. Teraz została ona zachwiana, a nawet zakwestionowana. W tej sytuacji ludzie nie stali się szczęśliwszymi: budzi się w nich tęsknota za Bogiem. Widzimy jak nowoczesne społeczeństwo nie znajduje odpowiedzi na pytanie o sens życia czy też o tożsamość osoby ludzkiej ( kim jest człowiek? ). Wahamy się między poczuciem absurdu a tęsknotą za pełnią sensu. Już Nietzsche uważał, że „śmierć Boga” nie może być ostatnim słowem.: Bóg musi być reprezentowany. Chrześcijaństwo zna Jego reprezentanta: Jest Nim Jezus z Nazaretu. Klasyczna chrystologia stawia Go w centrum pojęcia odkupienia (chrystocentryzm). Największy paradoks roli Jezusa jako reprezentanta polega na tym, że ten człowiek – Jezus reprezentuje człowieka przed Bogiem i Boga przed człowiekiem. Obie te role należą do Niego: rzeczywiście jest On zarówno człowiekiem, jak i Bogiem. To nierozerwalne połączenia pierwiastka ludzkiego z boskim stanowi właśnie jądro chrześcijaństwa. Jezus jest prawdziwym Bogiem – inaczej nie mógłby być naszym odkupicielem. Musi być równocześnie prawdziwym człowiekiem i utożsamiać się z całą ludzkością. Jezus zrzeka się swojej bliskości z Ojcem – swego szczęścia – aby zbliżyć się do człowieka. W kolędzie śpiewamy: ”Opuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi”.
W nasze dzieje wszedł nie Ojciec lecz Jego Syn, aby nas przez siebie przyprowadzić do Ojca i w ten sposób przywrócić nam naszą tożsamość, która tragicznie została naruszona przez grzech pierworodny. Jezus reprezentuje nieobecnego Boga, na Niego wskazuje i Go przedstawia. Stawia Go przed nami, a nas stawia przed Nim. To, że Go reprezentuje – uobecnia – sprawia, że czyni Go obecnym. Chrystus nie tylko Boga reprezentuje na tym świecie lecz również Jego przyjaciół, tych, którzy w Niego wierzą. Być może mają rację ci, którzy mówią, że Bóg nie ma do dyspozycji żadnych innych rąk niż nasze; że w czasie swego ukrycia chce być obecny w świecie poprzez naszą wiarę, nadzieję i miłość, w naszej modlitwie, w naszej wierności, w naszym świadectwie. Chrześcijanie wierzą, że autentycznym graniem tej roli jest konkretne kroczenie za Jezusem, o czym poucza nas tytuł jednego z najpopularniejszych dzieł chrześcijańskich „ De imitatione Christi” , jest naśladowaniem Chrystusa. I tak jak Chrystus mamy być człowiekiem - dla drugich, a przez to, choć nie wprost – dla Boga.
Clive Staples Lewis, autor „Opowieści z Narni”, ateista, nawraca się dzięki książkom Chestertona, słynnego angielskiego pisarza i dziennikarza, który stał się katolikiem i bronił wiary katolickiej w książkach i artykułach. Także dzięki Tolkienowi, autorowi słynnej trylogii „Władca pierścieni”, profesorowi w Oksfordzie, który był głęboko wierzącym katolikiem. Po swoim nawróceniu Lewis prawie wszystkie książki poświęcił wierze. Odkrył skarb: chciał się nim dzieli z innymi. Dzięki Tolkienowi Lewis odkrył, że Ewangelia jest najpiękniejszą ze wszystkich opowieści, bo wydarzyła się naprawdę. W tę świętą noc/ W ten święty dzień ta Ewangelia obwieszcza wszystkim: Chrystus rzeczywiście się narodził. Narodził się nam Zbawiciel ! Lecz On nie zbawi mnie beze mnie. Jung Carl Gustaw, szwajcarski psychiatra i psychoanalityk, stwierdził, że „ rzeczywiste jest to, co działa” ( „wirklich ist, was wirkt”). Gdy Chrystus w sposób widoczny zadziała w naszym życiu, spowodujemy, że znów stanie się obecnym w dzisiejszym świecie, przez nas się narodzi. Amen.
Ks. Tadeusz Rusnak

Kazanie na pasterkę roku 2016 w Żernikach

Kazanie na pasterkę roku 2016 w Żernikach

Ks. prof. Tomas Halik, znany czeski teolog, , filozof, socjolog i psychoterapeuta, cieszy się w swoim kraju opinią znakomitego mówcy. Jego wystąpienia publiczne, homilie oraz cotygodniowe konferencje dla środowiska akademickiego od lat cieszą się wielkim zainteresowaniem. Kościół akademicki Najświętszego Salwatora w Pradze przy moście Karola każdego wtorku pęka w szwach wypełniony przeważnie przez tych, co to „wierzą z zastrzeżeniami” albo „ nie wierzą z zastrzeżeniami”.
Tego właśnie księdza katolickiego, w połowie lat dziewięćdziesiątych, zaprosił Parlament Republiki Czeskiej – u nas byłoby to zapewne niemożliwe – żeby wygłosił przemówienie podczas spotkania posłów przed świętami Bożego Narodzenia. I wygłosił wspaniałą mowę, nie zważając na różnice polityczne, partyjne i światopoglądowe, daleki od tego, by kogokolwiek nawracać
We wstępie przyznał się do jednej ze swych pokus świątecznych. Od dawna zastanawiał się nad tym, co by zrobił, gdyby w wieczór wigilijny pełnił dyżur w Czeskim Radio. Przeczytałby wieczorne wiadomości : rejestr doniesień o klęskach żywiołowych i wypadkach na kolei, o wizytach przedstawicieli rządu i skandalach korupcyjnych , o zawieraniu układów i ich zrywaniu …., a potem zrobiłby małą pauzę i dodał: „Szanowni słuchacze, mamy jeszcze jedną wiadomość: Dzisiaj w Betlejem, w ziemi judzkiej, narodził się wasz Zbawiciel, Chrystus Pan. Pokój Wam! I zauważa mówca, że dziś słuchacze potraktowaliby to raczej jako niewydarzony żart dziwaka albo klerykalną prowokację lub też jakąś niezrozumiałą reklamę Bóg wie czego.
Tekst, z którego ta wiadomość została zaczerpnięta, a więc drugi rozdział Ewangelii św. Łukasza, zaczyna się przywołaniem zdarzenia, które nadaje się do serwisu informacyjnego: Cesarz August wydał zarządzenie, żeby w całym imperium przeprowadzono spis ludności. Po czym wtrącony zostaje konkretny szczegół: Pewna uboga rodzina w głuchym zakątku kraju, z powodu tego spisu musiała przemieścić się z jednego miejsca na drugie, z Nazaretu do Betlejem, i tam narodziło się im dziecko. Do ksiąg cesarskich raczej nie zostało wpisane: ówczesny świat nie liczył się zbytnio z kobietami i dziećmi. Dziś jednak, jeśli wiemy coś na temat cesarza Augusta, to głównie dlatego, że był władcą, za panowania którego urodził się Jezus.
Oby nasi politycy, z prawa, lewa czy centrum, mieli świadomość tego, że wielka czy mała polityka nie są aż tak ważne, jak im się zdaje, że od czasu do czasu trzeba nabrać do niej ( i do siebie) odpowiedniego dystansu i nie traktować jej jak bożka. Niebezpieczny to polityk, który uważa się za zbawcę. Dobra polityka ma tylko tworzyć właściwa oprawę życia zwykłych ludzi i chronić rodzinę, jako największe dobro narodu…Nam, obywatelom, także często brak dystansu do naszych polityków i ich zachowań.
Gdy patrzymy na Betlejem, jak je opisuje Ewangelia i jak je przedstawia sztuka ludowa, to przy żłóbku widzimy królów – Ewangelia nazywa ich magoi, mędrcami – oraz pasterzy. Są więc tam i mądrzy i prości. Jeśli utraciliśmy prostotę, a nie doszliśmy do mądrości – stan niedokształcenia serca i głowy – to trudno będzie znaleźć drogę do Betlejem i odważyć się, by pokłonić się przed żłóbkiem, który Król królów obrał sobie za tron. Obyśmy odkryli prostotę i mądrość: dwie siostry rodzone, one wskażą nam drogę tam, skąd płynie pokój.
Nad stajenką betlejemską możemy przeczytać treść orędzia anielskiego:
„Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”.
Tak bardzo pragniemy pokoju. Tak bardzo życzymy sobie pokoju: pomiędzy narodami i w nich samych, pokoju między członkami różnych narodowości i religii, pomiędzy ludźmi, między ludźmi a przyrodą, także pokoju w ludzkich sercach. Słowa poselstwa z Betlejem ukazują horyzontalny wymiar pokoju, zakotwiczony w pokoju między niebem a ziemią ( wertykalny), w uznaniu chwały Bożej. To znaczy, że nie może być pokoju między ludźmi, bez pokoju Bożego w sercach ludzi.
Ewangelia Bożego Narodzenia mówi do nas: Bóg stał się człowiekiem i człowiek powinien odpowiedzieć na ten fakt. Nie w taki sposób, że sam będzie udawał Boga, że stanie się reżyserem życia, przyrody i historii, że będzie nimi manipulował, rozkazując innym…
Stosowna odpowiedź na ten największy i najbardziej charakterystyczny dar Bożego Narodzenia – że Bóg stał się człowiekiem – pojawi się wtedy, gdy także człowiek szczerze będzie starał się być pełniej człowiekiem. Nieprzypadkowo wielkie ideały szacunku dla osoby ludzkiej, jej wolności, godności i niezbywalnych praw zrodziły się na gruncie nowiny o tym, że Bóg objawia się w człowieku.
Warto zauważyć, że te ideały nie powstały w łonie religii naturalnych, w religijnej tradycji Wschodu, ale są dziedzictwem kultury zachodniego chrześcijaństwa, katolickiej syntezy religii judeochrześcijańskiej, filozofii greckiej i prawa rzymskiego.
Tradycja, na której opierają się demokracje parlamentarne, państwa prawa, wolności gospodarcze i solidarność społeczna, dojrzewała na zachodniej gałęzi chrześcijaństwa, której genealogia prowadzi do Betlejem. Demokracja opiera się na kulturze, z której nie da się wyłączyć wkładu Tego, którego narodziny świętujemy w Noc Wigilijną. Stanowi ona biosferę wolnego społeczeństwa. Demokracja bez zasad, bez moralności, zrywająca z orędziem z Betlejem – przestrzegał św. Jan Paweł II – zamienia się w tyranię i chaos, czego jesteśmy świadkami i uczestnikami w naszej Ojczyźnie.
Jawi się nam zatem pilny i konieczny postulat: powrotu do Betlejem, do Kościoła, do Domu. W Betlejem, w ziemi judzkiej, narodził się Zbawiciel, Chrystus Pan: Pokój wam!
Z pomocą ks. T. Halika ks. Tadeusz Rusnak







Zobacz zdjęcia z dożynek parafialnych


Zdjęcia z budowy kościoła Najświętszej Maryi Panny Pompejańskiej Serdeczne podziękowania p. Piotrowi Gądzińskiemu za udostępnione zdjęcia.

Zobacz więcej zdjęć




Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl