Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.



Homilia na II niedzielę Wielkiego Postu

O sumieniu
Dzisiaj Kościół czyta Ewangelię o przemienieniu Jezusa „na wysokiej górze” w obecności Piotra, Jakuba i Jana. „Przemienienie” Jezusa w okresie Wielkiego Postu winno być odczytywane jako wezwanie uczniów do przemiany wewnętrznej. I tak chcemy je odczytać: jako wezwanie do naszego przemienienia, czyli do nawrócenia.
Nie możemy tkwić w tym samym miejscu, „nam nie wolno w miejscu stać”. Trzeba na stawać nam się coraz prawdziwszymi chrześcijanami. Trzeba wyrywać kołki namiotów i zwinąć płótna, zostawić stare rzeczy i ruszyć ze swojego Ur, jak to uczynił Abraham, by dojść do Ziemi Obiecanej, do nowego życia, do zbawienia.
Ale ta droga z Góry Przemienienia prowadzi na drogę z 14. stacjami na Golgotę: prowadzi Jezusa, prowadzi i nas. Mamy w pamięci okrutną mękę, Chrystusa okrutne sponiewieranie i bluźnierstwa tłumów. Dźwiganie krzyża, wreszcie śmierć na krzyżu, będącą odkupieniem na wszystkich. Gdy zagłębiamy się w dramat Wielkiego Piątku , to wstydzimy się własnych słabości, wstydzimy się, że nie umieliśmy tak często dźwigać swoich małych krzyży, że nie potrafiliśmy naśladować Chrystusa. Niech zatem Wielki Post będzie naszą drogą do zbawienia przez nasz wysiłek stawania się człowiekiem sumienia.
Stawać się człowiekiem sumienia ( w swoim czasie św. Jan Paweł II stwierdził, że w Polsce brakuje ludzi sumienia). Co to znaczy?
Odpowiedzi udzielił nam wspomniany w nawiasie św. Jana Paweł II. „ To znaczy nie zagłuszać sumienia i nie zniekształcać” – powiedział. I dalej mówi papież: „To znaczy wypracowywać w sobie dobro, a ze zła starć się poprawić, przezwyciężając je w sobie. To taka podstawowa sprawa, której nie można pomniejszyć i zepchnąć na drugi plan. Ta sprawa sumienia jest wszędzie i zawsze pierwszoplanowa. Bo jakie sumienie, taki człowiek. Jest to sprawa tym ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy tolerowali zło, abyśmy łatwo się z niego rozgrzeszali: bo tak wszyscy postępują, bo takie czasy”.
Kościół Katolicki uczy, że sumienie i rozum są jakby echem głosu Boga. Kościół najsilniejszy akcent kładzie na owo indywidualne sumienie. Sobór Laterański mówi po prostu, że cokolwiek dzieje się wbrew sumieniu, stwarza piekło. A więc piekło stwarzam w sobie i wokół siebie, gdy działam brew sumieniu.
Lecz sumienie może być wypaczone. Dlatego nasze sumienie musimy ustawicznie porównywać ze wzniosłymi i niewzruszonymi prawdami, aby je tym sposobem pobudzać, umacniać i regulować.
Dziś każdy posiada zegarek i stosuje się do jego wskazówek. Cóżby się jednak stało, gdyby każdy nie regulował go od czasu do czasu według zegara astronomicznego, ale wskazówki jego nastawiałby według swych osobistych potrzeb lub zachcianek.
Sumienie w nas polega na tym właśnie, że w najgłębszych tajnikach naszej duszy odzywa się jakiś tajemniczy głos, który nami kieruje i powstrzymuje naszą samowolę. Tak więc, aby sumienie było istotnie dla nas owym regulatorem wewnętrznym, wskaźnikiem naszego postępowania, miarą wartości moralnej naszych czynów, winniśmy jego głos porównywać z tym, co wielkie, święte i prawdziwe, co jako najwyższa instancja wysoko stoi ponad naszym osobistym sądem ( Dekalog, Ewangelia: p.w. ”Kazanie na górze”).
Sumienie i rozum mają na celu uszlachetniać naturę ludzką. Żeby jednak odpowiadały temu celowi, muszą być odpowiednio kształcone. Własna introspekcja, czyli wejrzenie w siebie, przykłady z literatury ( „Bracia Karamazow” F. Dostojewskiego), pozwalają nam zrozumieć do jakiegoś stopnia nasze skłonności, pragnienia i namiętności kierują w kwestiach czysto ludzkich naszym sposobem myślenia: zaciemniają myślenie. Zresztą według zasady: ”Jeśli nie postępujesz tak jak myślisz, zaczniesz myśleć tak jak postępujesz”.
Jedynie ci, którzy siłą woli i z pomocą łaski Bożej opanowali to, co w naszej naturze jest niskiego i zwierzęcego, są prawdziwie i rzeczywiście rozumni.
Poznanie i zrozumienie rozstrzygających kwestii etycznych dlatego jest tak niezmiernie trudne, gdyż sprzeciwia się ludzkiemu instynktowi samozachowawczemu. Prawdziwa etyka jest zawsze rodzajem „harakiri” dokonywanym na zmysłowej naturze człowieka i tym boleśniejszym, im bardziej jest konsekwentnym. Jest dźwiganiem krzyża na każdy dzień. Najwyższa Prawda nie może schlebiać zmysłowej naturze człowieka, ale jest raczej aniołem podającym mu kielich goryczy. Dopóki człowiek nie opanuje swych żądz i namiętności, póty rozum i sumienie są zaćmione, nie funkcjonują:” Gdy namiętność na tronie – rozum za drzwiami”.
Starożytni lepiej niż my nowożytni rozumieli, ile zwycięstw trzeba odnieść nad zmysłowością, nad lenistwem, namiętnościami, aby mieć zdrowy rozsądek i nie myśleć i sądzić zależnie od chwilowego usposobienia czy pod wpływem fałszywych sugestii, skoro temu, kto chciał być filozofem, kazali przejść przez surowy nowicjat ascetyczny i nakładali na niego obowiązki ciężkie do spełnienia, nim uznali go godnym i dostatecznie przygotowanym do zgłębiania prawd życiowych.
To bardzo ważne, abyśmy stali się ludźmi sumienia. To będzie równoznaczne z położeniem zapory demoralizacji – zapory tym wadom, które dzisiaj tak dramatycznie krzyczą na ulicach polskich miast. Właśnie Wielki Post jest czasem, aby więcej od siebie wymagać.
Pamiętajmy także, że zbawienie drugich zależy także od nas. Św. Pius X napisał w encyklice: „Wstrząsające jest to i godne ciągłego zastanawiania się. Oto zbawienie wielu ludzi zawisło od modlitw i dobrowolnych umartwień członków Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa, tj. Kościoła, podejmowanych przez nich w tej intencji”. Módlmy się zatem szczególnie za tych, którym ta modlitwa jest najbardziej potrzebna.

ks. prał. Tadeusz Rusnak








Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl