Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.

Kazanie na Boże Narodzenie 2016

Dlaczego?
Ponad 200 lat temu panował w Azji Chamir, który znany był jako absolutnie sprawiedliwy król. Wszystkie przepisy, prawa, były przez niego rygorystycznie nadzorowane. Kto by jedno z tych praw przekroczył, kto by na gorącym uczynku, np. na kradzieży, został przyłapany, był chłostany biczem.
Pewnego dnia matka króla chciała kupić sobie łańcuch pereł. Ponieważ nie miała dosyć pieniędzy, ażeby tę kosztowność kupić, wzięła je ze skarbca królewskiego, co też wkrótce wyszło na jaw. Także to, że sprawcą tego jest matka króla.
Król był głęboko poruszony i nie wiedział, co właściwie w tej sytuacji winien zrobić. Bowiem sprawiedliwość domagała się ukarania sprawcy, miłość przebaczenia. W końcu znalazł możliwość, aby te dwie strony połączyć. - Czy nie jestem synem mojej matki? – pomyślał. Czyż nie płynie jej krew w moich żyłach? Kiedy więc wezmę na siebie karę, wtedy sprawiedliwość otrzyma to, czego wymaga. Miłość, którą odczuwam do mojej matki także otrzyma swój cel: Matka nie musi cierpieć! Tak postanowił król. Kiedy wszyscy poddani na rynku byli zgromadzeni, ażeby prawo wypełnić, kazał się król związać i polecił katowi, aby go ubiczował. Matka, która przy tym była, mówi do siebie:” Ja musiałabym to wycierpieć, ale przecież mój syn przyjął na siebie karę, więc jestem wolna”.
Ta historia wyjaśnia orędzie Bożej miłości: ”Jezus narodził się, ażeby umrzeć i nas przez to zbawić! Jako prawdziwy człowiek przyjął karę, jaką jako prawdziwy Bóg nałożył grzesznym ludziom.
Żłóbek oznacza początek drogi na krzyż, lecz także początek drogi miłości, aby to wykonać, czego wymaga sprawiedliwość. On, Jezus, który od wieków jest jedno z Ojcem niebieskim, opuścił niebo, ażeby nas zbawić. Radujmy się zatem tą miłością, którą nam moce ciemności wyrwały i nas do Bożego światła prowadzi. Adorujmy Jezusa, który dla nas stał się ubogim, aby nas bogatymi uczynić. Dziękujmy Bogu, który posłał na świat swojego jedynego Syna, aby świat został przez Niego zbawiony.
To właśnie jest przesłanie, jakie dzisiaj Kościół kieruje do świata. A co zauważamy w tym świecie? Otóż ten świat wygania Chrystusa, zwłaszcza Europa wygania Chrystusa. Od XVIII wieku, od oświecenia, które Francuzi nazwali też wiekiem światła. Ten nurt zapoczątkował myśliciel Kartezjusz: on legitymuje bunt człowieka przeciw Bogu. Umieszcza w centrum wszechświata człowieka, który decyduje o tym, co dobre a co złe.
Ludzie oświecenia, za wzorem Kartezjusza, odrzucają Chrystusa. Człowiek odpycha miłość i Boże miłosierdzie, gdyż sam siebie uważa za Boga.
Ten bunt podejmuje Wolter. Jean – Jacques Rousseau, który w dziejach wyrzucania Chrystusa z Europy zajmuje miejsce szczególne, to założyciel rodu antychrystów.
W latach 80. XIX wieku u Hegla, u Nietzschego pojawia się pojęcie „śmierci Boga” , potem rozwijane przez Heideggera i Sartra. Mamy do czynienia z kryzysem zachodniego człowieka spowodowanym filozofią i literaturą egzystencjalną.
„Śmierć Boga” – to wydarzenie historyczne ostatnich dwu wieków historii Europy. Polega ono na utracie wiedzy o obecności Boga. Ludzie żyją, jakby Boga nie było. Wszystkie dotychczasowe formy religii chrześcijańskiej zakładały bezpośrednią więź z Bogiem. Teraz została ona zachwiana, a nawet zakwestionowana. W tej sytuacji ludzie nie stali się szczęśliwszymi: budzi się w nich tęsknota za Bogiem. Widzimy jak nowoczesne społeczeństwo nie znajduje odpowiedzi na pytanie o sens życia czy też o tożsamość osoby ludzkiej ( kim jest człowiek? ). Wahamy się między poczuciem absurdu a tęsknotą za pełnią sensu. Już Nietzsche uważał, że „śmierć Boga” nie może być ostatnim słowem.: Bóg musi być reprezentowany. Chrześcijaństwo zna Jego reprezentanta: Jest Nim Jezus z Nazaretu. Klasyczna chrystologia stawia Go w centrum pojęcia odkupienia (chrystocentryzm). Największy paradoks roli Jezusa jako reprezentanta polega na tym, że ten człowiek – Jezus reprezentuje człowieka przed Bogiem i Boga przed człowiekiem. Obie te role należą do Niego: rzeczywiście jest On zarówno człowiekiem, jak i Bogiem. To nierozerwalne połączenia pierwiastka ludzkiego z boskim stanowi właśnie jądro chrześcijaństwa. Jezus jest prawdziwym Bogiem – inaczej nie mógłby być naszym odkupicielem. Musi być równocześnie prawdziwym człowiekiem i utożsamiać się z całą ludzkością. Jezus zrzeka się swojej bliskości z Ojcem – swego szczęścia – aby zbliżyć się do człowieka. W kolędzie śpiewamy: ”Opuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi”.
W nasze dzieje wszedł nie Ojciec lecz Jego Syn, aby nas przez siebie przyprowadzić do Ojca i w ten sposób przywrócić nam naszą tożsamość, która tragicznie została naruszona przez grzech pierworodny. Jezus reprezentuje nieobecnego Boga, na Niego wskazuje i Go przedstawia. Stawia Go przed nami, a nas stawia przed Nim. To, że Go reprezentuje – uobecnia – sprawia, że czyni Go obecnym. Chrystus nie tylko Boga reprezentuje na tym świecie lecz również Jego przyjaciół, tych, którzy w Niego wierzą. Być może mają rację ci, którzy mówią, że Bóg nie ma do dyspozycji żadnych innych rąk niż nasze; że w czasie swego ukrycia chce być obecny w świecie poprzez naszą wiarę, nadzieję i miłość, w naszej modlitwie, w naszej wierności, w naszym świadectwie. Chrześcijanie wierzą, że autentycznym graniem tej roli jest konkretne kroczenie za Jezusem, o czym poucza nas tytuł jednego z najpopularniejszych dzieł chrześcijańskich „ De imitatione Christi” , jest naśladowaniem Chrystusa. I tak jak Chrystus mamy być człowiekiem - dla drugich, a przez to, choć nie wprost – dla Boga.
Clive Staples Lewis, autor „Opowieści z Narni”, ateista, nawraca się dzięki książkom Chestertona, słynnego angielskiego pisarza i dziennikarza, który stał się katolikiem i bronił wiary katolickiej w książkach i artykułach. Także dzięki Tolkienowi, autorowi słynnej trylogii „Władca pierścieni”, profesorowi w Oksfordzie, który był głęboko wierzącym katolikiem. Po swoim nawróceniu Lewis prawie wszystkie książki poświęcił wierze. Odkrył skarb: chciał się nim dzieli z innymi. Dzięki Tolkienowi Lewis odkrył, że Ewangelia jest najpiękniejszą ze wszystkich opowieści, bo wydarzyła się naprawdę. W tę świętą noc/ W ten święty dzień ta Ewangelia obwieszcza wszystkim: Chrystus rzeczywiście się narodził. Narodził się nam Zbawiciel ! Lecz On nie zbawi mnie beze mnie. Jung Carl Gustaw, szwajcarski psychiatra i psychoanalityk, stwierdził, że „ rzeczywiste jest to, co działa” ( „wirklich ist, was wirkt”). Gdy Chrystus w sposób widoczny zadziała w naszym życiu, spowodujemy, że znów stanie się obecnym w dzisiejszym świecie, przez nas się narodzi. Amen.
Ks. Tadeusz Rusnak




Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl