Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.

Kazanie na Narodzenie Pańskie w 2016 roku w Żernikach

„Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami”. Stało się to poprzedniej nocy w następujący sposób: Józef i Maryja, młodzi małżonkowie mieszkający w Nazaret, musieli udać się na rozkaz rzymskiego okupanta do Betlejem. Nas próżno szukają miejsca w gospodzie, wszędzie przepełnienie, więc ulokowali się w stajni. Młoda mężatka miała wnet porodzić Dziecię. Żłóbek, który się tam znajdował, posłużył za kolebkę. Pozornie jest to zwykłe wydarzenie: jakieś dziecię rodzi się w nędznych warunkach. Podobnych narodzin było bardzo wiele w naszej historii. A jednak Jan Ewangelista opowiada o tym, że tu dokonało się nadzwyczajne wydarzenie, które przemieni istnienie całego wszechświata. Nie potrafimy sobie wyobrazić ani pojąć, w jaki sposób dokonało się połączenie człowieka ze swoim Stwórcą w jednej jedynej osobie Syna Maryi i Józefa. I Jan dodaje jeszcze: „ I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”.
Oto wydarzenie, które dziś świętujemy bardzo uroczyście. Jest ono czymś więcej niż rocznica urodzin ( 2016.). Od tej chwili dzień Bożego Narodzenia nie jest podobny do innych dni, choć nieraz próbowano ten dzień zrównać z innymi dniami. Prawdą jest, że przez kilka tygodni uczestniczyliśmy w nerwowej krzątaninie. Trzeba przecież przygotować święta. Dlatego ojcowie i matki rodzin, sprzedawcy i proboszczowie – każdy z innego tytułu – krzątał się i pracował. A może to tylko folklor zachodnich krajów lub resztki dawnych wierzeń chrześcijańskich? A może potrzeba ucieczki od życia, ażeby przynajmniej raz, w roku świętować zapominając o troskach i problemach? A może tu chodzi o coś nieskończenie więcej? Z okazji świąt Bożego Narodzenia armie walczące zawieszały broń, jakby nie wypadało w tym dniu wzajemnie się mordować. Nawet wyciągają ręce do zgody. Z tejże okazji wysyła się kartki z życzeniami ( jeszcze), kładzie się paczki pod choinkę dla najbliższych, zwłaszcza dla dzieci i wnuków, by w ten sposób wyrazić pamięć i przywiązanie. Z tej okazji wszyscy mówią bardziej ludzkim głosem… Święta muszą być udane!... Dzisiaj cierpienia chorych, dramaty osamotnionych i bezdomnych wydają się jeszcze bardziej przygnębiające i nie do zniesienia.
W dniu Bożego narodzenia, bardziej niż w każdy inny dzień, odczuwamy potrzebę świętowania, potrzebę pokoju, światła. Coś budzi się w głębi nas samych.
Boże Narodzenie nie jest tylko odpowiedzią na problemy naszego życia, nie jest magicznym ukojeniem naszych zmartwień ani nie jest też cudownym uwolnieniem od cierpień i śmierci.
Boże Narodzenie jest obecnością Boga. Obecność ta nikomu się nie narzuca, ani nikogo nie krępuje. Jest dyskretna, jak narodzenie się Jezusa na uboczu, w stajni, poza miastem. Ta obecność jest tak niepozorna, jak niemowlę. A jednak jest ona żywotna, realna, ona nas porusza, budzi w nas zdolność współżycia z innymi w pokoju i harmonii, realizacji sprawiedliwości. Daje nam odczuwać swoje istnienie – i trzeba sobie zdać z tego sprawę - będzie nas tak długo niepokoiła, aż ją uznamy. Trzeba przyznać, że jeszcze w pełni nie uznaliśmy tej obecności Boga. Niektórzy myślą, że już to osiągnęli, ale się łudzą. Jan Ewangelista poucza nas dziś o tej prawdzie słowami: ”Wszyscy, którzy Go przyjęli i wierzą w imię Jego, z Boga się narodzili, a nie z żądzy ciała, ani z woli męża”. Dopóki nasze żądze cielesne nami rządzą, dopóki nasza ludzka wola nie odda w ręce Boże swych zdolności tworzenia, dopóty uznanie Chrystusa nie jest zupełne. Nie narodziliśmy się całkowicie z Boga, dopóki pragniemy pomyślnych osiągnięć, sukcesów oraz skuteczności w realizowaniu naszych zamiarów według naszego widzi mi się, a nie według woli Bożej. Wystarczy zauważyć na skutki tego autonomicznego, nie skrępowanego Bożymi przykazaniami działań. Środki przekazu wciąż nas informują o tym, co człowiek robi ze sobą, z innym człowiekiem i z całymi stworzeniami. Człowiek myśli, jak podnieść swoją wartość, chce wszystko poznać i opanować, by wszystko podporządkować swoim zachciankom, które nazywa potrzebami. Wynikiem tego jest, że człowiek wszystko pustoszy: przyrodę, powietrze , którym oddycha, wodę, którą pije i zwierzęta, które niszczy, lasy i ziemię, które dewastuje, a nawet samego siebie, tak że równowaga umysłu i radość życia wcale nie postępują naprzód. Człowiek popada w melancholię, która jest właśnie skutkiem postępowania za pożądliwościami tego świata: za pożądliwością ciała, oczu i pychą żywota. Wielu uważa, że już posunęliśmy się za daleko, tak że katastrofa jest nieunikniona. Jedna z koncepcji końca świata wprost stwierdza, że nastąpi jego koniec, gdy człowiek zdusi się swoimi odchodami.
Takim jest świat. Takim uczynił go człowiek w swoim dążeniu do postępu i rozwoju z pominięciem Boga.
Dzisiaj ta obecność Boga do nas przemawia: Nie wszystko stracone, wszystko można uratować. Bóg bowiem jest w możności podnieść to, co legło w ruinie. Jest także w możności podnieść człowieka upadłego, w ruinie moralnej. Jeśli będziemy liczyć się z obecnością, którą jest Boże Narodzenie, jeśli zgodzimy się na nią i pozwolimy się zmieniać – jest możliwe odrodzenie. Chciejmy wszyscy uznać tę obecność Boga, który jest Emmanuelem, czyli Bogiem z nami. Chciejmy przyjąć obecność Boga- z – nami w Słowie Bożym i w sakramencie Ciała i Krwi, w każdej Mszy św.,, aby stała się ona obecnością Boga żyjącego w nas, a wtedy będziemy radośni bez względu na to, kim jesteśmy i jakie są nasze zmartwienia i doświadczenia.
Owocem obecności Boga jest pokój. „Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie” – słowa proroka. Pokój zakwita, gdy Bóg staje się obecny w sercu człowieka i między ludźmi. Jednocześnie pokój jest jakimś głębokim wciąż niespełnionym ludzkim pragnieniem. Instytut Badania Opinii Publicznej GALLUP zapytał 1519 Amerykanów, jakie pytanie najchętniej postawiliby Bogu. I ciekawe, że 37%, najwięcej, zapytałoby, czy nastąpi kiedyś trwały pokój na świecie. Dopiero na dziesiątym miejscu było pytanie o koniec świata. Nie tylko Amerykanie, ale także my często wyrażamy takie życzenie: tylko żeby nie było wojny, żeby był pokój. Zwłaszcza pokolenie, które przeszyło okrucieństwa wojenne. Wojna jest tam, z jej wszystkimi okrucieństwami, gdzie nie Boga. Pięknie wyraża to nasza kolęda: „Dlaczego wśród ludzi tyle cierpień, jęków, katuszy? - Bo nie miejsca dla Ciebie miejsca w niejednej człowieczej duszy”. Zło, wszelkie zło czynią ludzie, w których życiu nie ma Boga. Fiodor Dostojewski nawet postawił taką diagnozę: „Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno”. Wolno kraść, zabijać, oszukiwać… Nie ma szatana, nie ma piekła, nie ma żadnych sankcji…
Zróbmy Mu miejsce, Pan przyszedł z nieba, a wtedy „pokój zakwitnie” w naszych sercach, w naszym życiu, daj Boże w naszej Ojczyźnie. Amen




Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl