Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.

Homilia na XVIII ndz.: Dar Chleba życia - 03.08.2008 r.

Zróbmy użytek z naszej wyobraźni. Oto na tle pięknej scenerii galilejskiej widać wielką rzeszę ludzi. Na pierwszym planie jest Jezus, który błogosławi dwie ryby i pięć chlebów w koszyku trzymanym przez chłopca otoczonego Apostołami, za nimi tysiące ludzi. Zauważamy ogromny kontrast: tysiące ludzi i taka maleńka ilość pokarmu.
Jezus polecił: „ Każcie ludziom usiąść”. Zanim do tego doszło, wiara Apostołów Chlebzostaje wystawiona na próbę. Bo kiedy, zresztą rozsądnie, oświadczyli Chrystusowi: „Miejsce jest pustynne, każ rozejść się tłumom, niech idą do wsi i zakupią sobie żywności”, usłyszeli odpowiedź: „Nie potrzebują odchodzić, wy dajcie im jeść”
Jak? W jaki sposób? Jak znaleźć wystarczającą ilość chleba, aby zaspokoić głód tylu ludzi ?
Tu nie chodzi tylko o przełamanie swego egoizmu, aby zatroszczyć się o innych – co jest przeciwieństwem do wzruszenia ramionami i powiedzenia: niech ludzie sami sobie radzą.
Tu Jezus przede wszystkim oczekuje, aby Mu zaufano.
Tego oczekuje najpierw od Apostołów, a później od wszystkich słuchaczy.
Ks. Ludwik Evely w książce „ Ojcze nasz" pisze, że „wszystko zaczęło się od aktu wiary. Czy zwróciliście uwagę na rozkaz, jaki Chrystus wydaje, warunek, jaki stawia przed dokonaniem cudu? „ Usiądźcie!” Zażądał od nich aktu ufności, zawierzenia, oddania się w Jego ręce.
Jak długo stali, jak długo mogli zostać lub pójść sobie, mieli szansę zdobycia pokarmu własnym sposobem. Mogli spotkać przyjaciela, jakiegoś handlarza z prowiantem, pójść do jakiejś gospody, znaleźć jakieś owoce. W każdej chwili mogli odejść.
Usiąść, znaczyło wyrzec się samowystarczalności i liczenia na własne siły. Wymagało polegania tylko na Nim.
Gdy usłyszeli to zaproszenie, wielu chyba się zawahało. Wymagał od nich tego, co najwięcej kosztowało, tego, czego właśnie nie chcieli uczynić. Byli poruszeni, niespokojni, zmęczeni głodem, a On im proponował, by usiedli i zaufali.
Długo się wahali. Takie bezwzględne wymagania godziły prosto w serce, rozpętały w nich walkę z lękiem i pychą. Czy uwierzą, że może ich nakarmić?”.
Przez pewien czas trwało mocowanie się. Niektórzy już usiedli, niektórzy jeszcze się wahali, by po jakieś chwili, zachęceni przykładem, usiąść. W końcu wszyscy usiedli. Była to chwila nadzwyczajna. To był właściwie cud. Sprawił to Jezus. I kiedy zaczął krążyć chleb między nimi, wtedy nikt się nie dziwił.
Tamto wydarzenie było zapowiedzią naszych eucharystycznych spotkań.
W tym rozważaniu nie można przeoczyć smutnego faktu, który miał miejsce zaraz potem. Kontynuując swoje nauczanie Jezus mówił wyraźnie, że to On jest prawdziwym chlebem, który z nieba zstąpił: „ Kto spożywa moje Ciało, będzie żył na wieki”. I, jak zaznaczają ewangeliści, wtedy bardzo wielu odeszło i już nie chodzili za Jezusem. Wielu mówiło: „ Trudna jest ta mowa, któż jej słuchać może”. Mimo to Jezus nie zmienił swojego nauczania. Zapytał tylko swoich najbliższych: „ Czy i wy chcecie odejść?”
Ilekroć patrzymy i rozważamy te sceny rozmnożenia chleba, bo dwa razy miało to miejsce, z reguły widzimy przed sobą pierwszoplanową osobę, głównego bohatera, Jezusa. Ale watro półokiem spojrzeć na tę drugą część sceny, na tych, którzy byli trochę w cieniu, na ten tłum. Od niego również można się niemało nauczyć, bo my jednak stanowimy cząstkę tamtego tłumu, tamtej rzeszy. Może się czegoś od nich nauczymy. A nauka jest ewidentna. Po pierwsze zawierzyli Jezusowi, poszli na Nim. Nie ubezpieczyli się nawet. Jego osobę i Jego naukę umieścili na szczycie hierarchii wartości, pozostawiając wszystko. Nawet wchodzą w strefę głodu, nawet chleb zostawili. Dla nich słowo Jezusa i sama postać Jezusa były wartością nadrzędną. A potem, gdy usłyszeli to dziwne polecenie, aby usiedli na ziemi, nie mądrzą się zbytnio, w końcu siadają posłusznie, skoro takie polecenie i otwierają się na przyjęcie tego, co przyjdzie. I przyszło coś wielkiego, coś wstrząsającego.
Oto dla nas nauka: żeby jednak Jezusa i Jego sprawy, Jego słowa, Jego Ewangelię widzieć jako wartość nadrzędną, dla której trzeba poświęcić czasami i te niższe wartości, czasami kilka godzin głodu albo jakichś niedomagań, jakiego trudu. Może i więcej, jeśli więcej zażąda, powiedzieć: oto ja służebnica Pańska, oto ja sługa, bez dochodzenia: po co, na co, czy sił mi wystarczy? Jeżeli słyszę wezwanie, polecenie idące z kart Ewangelii, czy z nauki Kościoła, czy z mojego sumienia, to, choć nie rozumiem, nie wiem o co chodzi, ale idę za Tobą, Jezu, zawierzam Ci.
My, obecni na tej Mszy św., należymy do tego niezliczonego pochodu wyznawców Chrystusa, którzy nas w czasie wyprzedzili. Podobnie jak tamci z czasów Jezusa Chrystusa, przyszliśmy na spotkanie z Nim. Opuściliśmy wygodne mieszkanie, ulubione zajęcia, jakieś atrakcje i nieprzymuszeni przez nikogo przyszliśmy, aby spotkać się z Chrystusem. I rzeczywiście to spotkanie się dokonuje. Bo On Jest. Jest obecny w Słowie. Jest obecny w Eucharystii, w znaku chleba i wina. On widzi nasze niedole, nasze niepokoje, lituje się nad nami, karmi nas chlebem, który zstępuje z nieba, zaspokaja głód Boga w naszych sercach.
Czy jednak wszyscy z tego daru korzystają? Tylu odeszło i już nie przychodzą...

„ Bóg, chociaż jest najmądrzejszy, nie mógł wymyślić większego daru-
choć jest najmocniejszy, więcej dać nie potrafił-
choć najbogatszy, większego daru nie miał” – św. Augustyn.


„ Gdyby ten Najświętszy Sakrament sprawowano tylko w jednym miejscu i na całym świecie tylko jeden kapłan mógł Go konsekrować, z jakim nabożeństwem cisnęliby się ludzie do tego miejsca i tego sługi bożego, aby być świadkami spełniania się boskich tajemnic.
Mamy wielu (jeszcze) kapłanów i w wielu miejscach uobecnia się ofiara Chrystusa, aby tym jaśniej okazała się miłość Boga do ludzi....” – Tomasz z Kempis, „O Naśladowaniu Chrystusa”, (Księga IV, nr 13.)
Dzisiaj podziękujmy Jezusowi, za łaskę wiary, że nas zachował, za dar Eucharystii, może także za kapłana...
Amen.

Powrót...





Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl