Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.

Homilia: Regulator życia - XXIII ndz.R.A 2008

Prorocy w narodzie izraelskim mieli nadzwyczaj trudną rolę do spełnienia. Pisał o nich Daniel Rops: „ Dziwni to ludzie ci prorocy. Należą do przeróżnych środowisk, a psychika ich także różnorodna.
AMOS jest poganiaczem wołów, proletariuszem.
OZEASZ – to zwykły chłop o czułym sercu.
IZAJASZ należy do klasy rządzącej.
SOFONIASZ pochodzi z klasy królewskiej.
JEREMIASZ jest synem kapłana... Ale wszyscy oni do siebie podobni, albowiem życie ich cechuje doprowadzona do skrajności prostota. Nie zważają na światowe konwenanse... Ludzie na ogół nie lubią ich słuchać, przemawia bowiem przez nich groźna potęga”.
Prorocy podkreślali nowy porządek rzeczy. Z oburzeniem odrzucali nieprawość, piętnowali egoizm społeczny, a gromami, które nieraz ciskali, nie kierowała złość, ale miłość ku narodowi i żarliwość o chwałę Bożą. Byli zjawiskiem odosobnionym w dziejach ludzkości. Byli regulatorem życia religijnego w Izraelu.
Takim synem człowieczym, wyznaczonym na stróża dla domu Izraela był Ezechiel, prorok żyjący ok. sześć wieków przed Chrystusem. I jego zadaniem było „ występnego sprowadzić z jego drogi”, by nie ściągnąć odpowiedzialności za jego śmierć.
Z chwilą przyjścia Chrystusa skończyła się rola proroków. Miejsce ich w Kościele zajęli apostołowie, ich następcy i poniekąd wszyscy wyznawcy Chrystusa. Oni mają pełnić rolę regulatorów w życiu Kościoła i świata. Jeśli Kościół ma być widzialną instytucją, złożoną z ludzi i dla ludzi przeznaczoną.
Jeśli zapytamy, na czym ma opierać się ten regulator życia ludzkiego, to odpowiedź może być jedna: że człowiek jest osobą i że za każdym człowiekiem stoi Chrystus. To jest kryterium i podstawa. Człowiek i jego godność osobistą miał na względzie Chrystus, gdy mówił o upomnieniu braterskim, w celu pozyskania swego brata. Sam dał wiele dowodów tego pozyskiwania i właściwego podejścia do człowieka. Inaczej rozmawiał z Nikodemem, inaczej z Samarytanką, inaczej zwrócił się do Zacheusza, a inaczej do jawnogrzesznicy. Inaczej do apostołów, a inaczej do faryzeuszów, inaczej do dzieci i rzeszy. Zawsze jednak z wielkim szacunkiem, zrozumieniem i miłością. Jeśli nawet gromił, to nigdy ludzi, ale grzechy. Takiej postawy i podejścia żąda On od nas wszystkich, bez względu na godności, tytuły, stanowiska...
Dzisiaj Chrystus czyni nas odpowiedzialnymi za naszego brata ( siostrę ). Każe nam brata, który błądzi, upominać.
My wszyscy skłonni jesteśmy innych upominać, z satysfakcją rozdawać uwagi, co do postępowania innych. Takiemu „upominaczowi” dobrze by zrobiło przeczytanie tego, co napisał grecki bajkopisarz Ezop, żyjący w IV wieku przed Chrystusem, że każdy człowiek nosi na sobie dwie torebki: jedną z przodu, a drugą na plecach. Do tej pierwszej wkłada różne błędy i słabości, które widzi u innych. Zaś na plecach – swoje własne, których później nie widzi. Dlatego wychodzi taka dysproporcja w pojemnościach owych torebek. Do tego jeszcze własne zło łatwo potrafi usprawiedliwić. Chrystus przestrzega swoich uczniów: „Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata”.
Na sprawę odpowiedzialności za drugiego człowieka trzeba spojrzeć nie w oderwaniu od społeczności Kościoła – co jest podkreślone w dzisiejszej Ewangelii. Jezus zapewnia o swojej obecności wśród nawet dwóch albo trzech zgromadzonych w Jego imię i jeżeli będą prosić zgodnie o coś – stanie się to ich udziałem.
Tę obietnicę od samego początku łączyli chrześcijanie z niedzielnym zgromadzeniem liturgicznym. Bowiem w pismach św. Ignacego z Antiochii można znaleźć taki oto tekst: „ niech nikt nie błądzi! Kto nie przebywa blisko ołtarza, pozbawia się Chleba żywego! Wiemy, jak wielką posiada moc modlitwa dwóch albo trzech osób. O ileż większą moc ma modlitwa całego Kościoła. Kto więc nie uczęszcza na wspólne zgromadzenia, unosi się pychą, sam siebie w ten sposób osądza. Napisano bowiem: „Bóg pysznym się sprzeciwia”.
Tekst ten pochodzi z roku 108. A więc jest to czas, w którym nawet 10 lat nie minęło od śmierci św. Jana Apostoła. Wówczas opuszczanie niedzielnej Mszy św. było odbierane przez tych pierwszych chrześcijan bardziej jako pycha ludzka, a nie lenistwo. Modlitwa całego zgromadzenia na Eucharystii jest bardzo ważna i musi być w niej zgodny element: zgodność na modlitwie: „Jeśli dwaj z was zgodnie o coś prosić będą, tego wszystkiego użyczy im Ojciec mój, który jest w niebie”. W języku greckim występujący tu czasownik brzmi symfonein, od którego pochodzi słowo symfonia. Tak więc modlitwę Kościoła można porównać z ogromną orkiestrą symfoniczną.
O.Jacek Salij, dominikanin, pisze, że: „ Symfonię modlitewną w całym tego słowa znaczeniu zanosi do Boga cały Kościół. Modlimy się o bardzo różne rzeczy. Jeden modli się o zdrowie dla siebie czy dla kogoś bliskiego, kto inny modli się o uwolnienie męża lub brata z nałogu pijaństwa, jeszcze ktoś inny modli się o nawrócenie swojej żony lub syna. Ktoś modli się o zrozumienie i ukochanie woli Bożej, ktoś modli się o zgodę w rodzinie, albo o łaskę powołania kapłańskiego lub zakonnego dla kogoś ze swych dzieci.
Naszej modlitwie nie przeszkadza to, że intencje naszych modlitw są różne. Byle by nas wszystkich, którzy się modlimy, ożywiało pragnienie ukochania woli Bożej. Byle byśmy wszyscy starali się żyć w łasce Bożej, byle by w naszych sercach mieszkał Duch Święty”.

Ale jeżeli w sercach modlących się nie ma nic z tych pragnień, to wtedy do Boga co dochodzi? Przeciwieństwo symfonii. Nie ma żadnego współbrzmienia. O takiej modlitwie prorok Izajasz mówi: „To tylko zgiełk wasz rozlega się na wysokości”.
Jeżeli w moim sercu coraz bardziej pragnę dostrzec troskę, biedę, rozpacz, opuszczenie drugiego człowieka, wtedy będę się zbliżał coraz bardziej do tego, o czym św. Paweł pisze w II czytaniu: „nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością... Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa”. W takim kontekście staje się zrozumiała troska o drugiego człowieka, którego pragnę ostrzec.
Podobno żył kiedyś na Wschodzie mnich, powszechnie szanowany, bo na wszystkie trudności umiał znaleźć odpowiednią radę. Zapytano go raz o sposób ćwiczenia się w dobroci i życzliwości wobec innych. – „Staraj się wejść w oblicze drugiego człowieka” – odpowiedział.
Trzeba starać się zrozumieć drugiego człowieka, wczuć się w jego położenie, przeżycia, trudności, zwłaszcza wtedy, kiedy to oblicze nie jest zbyt pociągające. Nie trzeba się zbytnio spieszyć z wydawaniem sądów o innych, bawić się w inkwizytorów, sędziów czy prokuratorów wobec innych, zanim ich nie poznamy. Bo bardzo łatwo bić się w cudze piersi, a nie swoje. Łatwo zniesławić człowieka, potępić, ale za każdym człowiekiem stoi Chrystus, który powie: „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Także: „ Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień”.
Amen.

Powrót...





Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl