Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.

Wielkanoc 2013 - Zmartwychwstał Pan!
„ Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria udała się do grobu”, w którym złożono przedwczoraj zmarłego na krzyżu Jezusa.
Myślę, że nie trudno wytłumaczyć obecność właśnie Marii Magdaleny przy grobie Jezusa, gdy zauważymy, kim Jezus był dla niej. Nie jest to trudne zwłaszcza dla tych, którzy przeżyli śmierć drogiej osoby. Mógł to być ojciec lub matka, współmałżonek lub dziecko, serdeczny przyjaciel, do którego chodziliśmy po radę i wsparcie duchowe. Kiedy braliśmy udział w pogrzebie tej osoby, byliśmy wewnętrznie jakby zranieni ta śmiercią.. Gdy już nie mogliśmy znieść bólu rozłąki, wracaliśmy znów do jej grobu, by odnaleźć jej obecność. I to zdarzyło się Marii Magdalenie. Jezus był dla niej przyjacielem, nauczycielem i Panem. Łączyły ich serdeczne więzi.
Władze żydowskie, zazdrosne o wpływ, jaki Jezus wywierał, uznały Go za bluźniercę, podżegacza i uzyskały skazanie Go na śmierć krzyżową. Umarł więc Jezus na drzewie hańby, na krzyżu, na oczach szyderczego pospólstwa. Maria Magdalena była świadkiem tego wszystkiego. Pisma św. mówi – zawsze dyskretne – nie mówi o jej bólu wewnętrznym lecz możemy go sobie w jakiejś mierze wyobrazić. Miało to miejsce w piątek po południu. Sobota była dniem szabatu, dniem zakazu wychodzenia. Zatem w niedzielę, pierwszego dnia po szabacie, spieszy do grobu. I przeżywa bolesne zaskoczenie, kiedy widzi „ kamień odsunięty od grobu” i że „ zabrano Pana z grobu”. Jest tym faktem bardzo zmartwiona. Zauważmy, że jej zmartwienie nie leży w tym, że nie powstał z martwych, nie w tym, że zawiodła się na Jego obietnicy, ale w tym, że nie wiadomo, kto Go zabrał i gdzie Go położono, gdzie się znajduje. A kiedy już Go spotka Zmartwychwstałego, to biorąc Go za ogrodnika również pyta o to samo: „ Jeżeli go przeniosłeś, powiedz mi, a ja Go wezmę” ( J 20,15 ). W tym momencie wcale nie myśli o zmartwychwstaniu, lecz troszczy się o to, gdzie On jest martwy, ukryty.
Podobnie Piotr nie wierzy Magdalenie i dopiero po oglądnięciu pustego grobu przypomina sobie obietnice Jezusowe i dopiero po pierwszym ukazaniu się, po pierwszej chrystofanii, zaczyna w nim kiełkować świadomość, że On kiedyś o czymś takim mówił. Inni apostołowie musieli przez osiem dni przekonywać Tomasza, że to jest prawda, iż Chrystus żyje, a on upierał się, że nie uwierzy, dopóki rąk swoich do ran Jezusa nie włoży.
Uczniowie Jezusa, Jego przyjaciele, byli tak przytłoczeni Jego śmiercią potwierdzoną ponad wszelką wątpliwość, że pamięć o obietnicy zmartwychwstania została zepchnięta poza aktualny stan ich świadomości. Okrutny obraz Jego konanie na krzyżu tak wypełnił ich pamięć i wyobraźnię, że na razie nie byli zdolni myśleć o czymkolwiek innym, jak tylko o tym, że ten, którego szanowali i kochali, umarł naprawdę. Jest rzeczą znamienną – co wyraźnie dostrzegamy – oni nie bardzo wierzyli w to, co mówił Chrystus o swoim zmartwychwstaniu. To zjawisko warto sobie uświadomić, że wiara w Chrystusa zmartwychwstałego nie narodziła się z naiwnych pragnień ani ze świadectwa ludzi, ani z pogłosek rozniesionych przez niewiasty, ani też ze świadectwa miłującej Marii Magdaleny.
Wiara w zmartwychwstanie wykształciła się w pierwotnym Kościele z samego Chrystusa, który przez częste ukazywanie się i swoje słowo gruntował w świadomości swoich uczniów przekonanie, że naprawdę powstał z grobu i żyje. Dążąc do tego, nie szczędzi apostołom twardych słów: „ jesteście niemądrzy, leniwego serca, ślepi, że nie widzicie i nie rozumiecie, że to wszystko o Mnie było przepowiedziane i napisane”. Dopiero z tych powtarzających się chrystofanii, dopiero z tego wielokrotnego objawiania się, rodzi się przekonanie i wiara, że Pan rzeczywiście zmartwychwstał i żyje! I ta wiara i i to przekonanie wchodzą w skała tego, co nazywa się Dobrą Nowiną – Ewangelią. Dopiero kiedy ta właśnie Dobra Nowina, ta Ewangelia niezwyciężonego życia zakorzeni się w świadomości apostołów, staną się wraz z Piotrem innymi ludźmi. Dopiero po zrozumieniu faktu zmartwychwstania gotowi będą umrzeć za Chrystusa, podobnie jak On umarł za nich, z głęboką pewnością, że nie umrą na zawsze, gdyż Jezus podzieli się z nimi swoim zmartwychwstaniem i będą z nim złączeni. Z chwilą, gdy uwierzyli, napełniła ich przeogromna radość: Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie! Chrystus żyje! Alleluja! I tą radosną nowinę ogłosili ówczesnemu światu. Ta nowina poprzez wieki dotarła do naszych czasów: Chrystus, poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie, nas wszystkich odkupił i zbawił. Nikogo nie wykluczył. Oto i nasz radość, bo my uwierzyliśmy nie racjonalizmowi, który pyta: czy to możliwe? i na podstawie niejednokrotnie błędnych przesłanek wyciąga mylne wnioski, bo myśmy uwierzyli nie empiryzmowi, który domaga się doświadczalnych dowodów. Myśmy uwierzyli uczciwości naocznego świadka – św. Piotra , który stojąc przed Sanhedrynem woła głęboko przekonany: „ Zabiliście tedy dawcę życia, którego Bóg wskrzesił z martwych, czego my jesteśmy świadkami”(Dz 3,15).
Także dla nas fakt zmartwychwstania Chrystusa stanowi fundament naszej wiary, bo jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, to próżna jest nasza wiara.
Wobec powyższego nasuwają się konsekwencje z faktu, że Chrystus zmartwychwstał. Chcemy, czy nie chcemy, idziemy na spotkanie z Chrystusem Panem, sędzią naszego życia w wieczności. Z czym stanę? W dalszym rozważaniu można pójść w wielu kierunkach. Wskażemy tylko sprawę osobistej przemiany życia, do czego wzywał nas w swoim czasie Jan Paweł II w bulli „ Aperite portas Redemptori”, obwieszczającej Rok Odkupienia. Czy otworzyłem drzwi swego życia swemu Odkupicielowi przez sakrament pojednania, przez spowiedź świętą? Może zachętą będą słowa poezji:
„ Stoję zdumiony nad Twym pustym grobem
I w otchłań śmierci spoglądam głęboką.
Wyszedłeś... żyjąc... i poszli za Tobą.
I idąc jak świat długi i szeroki – żyjący wiecznie...
Ja z niewiastami i Marią Magdaleną
Chcę przepowiadać Twoje zmartwychwstanie.
W grób pusty rzucę grzech – walkę codzienną.
A Ty podnieś grobu mego kamień –
Zwycięzco śmierci, zmartwychwstały Panie, pójdę za Tobą”.

Amen.

ks. prał. Tadeusz Rusnak


Powrót...





Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl