Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.

Kazanie na Wniebowstąpienie: Ku niebu - 01.05.2008 r.


Cesarz austriacki Józef II wydał przepis zabraniający duchownym odtwarzania sceny wniebowstąpienia Chrystusa, które polegało na tym, że drewniana figura była na sznurku podciągana do góry.
Tego rodzaju naiwne wyobrażenie wniebowstąpienia Chrystusa nie było w duchu epoki oświecenia i jej przedstawicieli, do którego należał cesarz austriacki. Nie jest to również w naszym duchu.
Ale możemy zapytać się, jak ono faktycznie wyglądało? Czy naraz spomiędzy apostołów wzniósł się w górę i wzbijał się ciągle coraz to wyżej, aż znikł za jakąś chmurą? Raczej nie. Wszystko w nas burzy się przeciwko takiemu wyobrażeniu.
A więc jak to faktycznie było?
Zapewne nie mają racji tak zwani postępowi teologowie, którzy mówią, że wniebowstąpienie nie dokonało się w ten sposób, jak opisują je Dzieje apostolskie i że scena tam przedstawiona jest tylko formą literacką, służącą jedynie do wyobrażenia prawdy, że Chrystus z powrotem powrócił do swego Ojca niebieskiego.
Takie ujęcie jest przejawem słabej wiary, która nie jest w stanie przyjąć za prawdziwe wydarzeń cudownych, mimo że spotykamy się z nimi na każdej stronicy Nowego Testamentu.
Gdy jednakże wspominamy na cudowne i tajemnicze pojawiania się i znikania Chrystusa Pana po Jego zmartwychwstaniu,, gdy uświadamiamy sobie Jego przemienienie na górze Tabor, to wówczas i Jego wniebowstąpienie możemy sobie tak wyobrazić, że faktycznie zaczął unosić się w górę i nagle znikł im z oczu, być może w blaski niebieskiego światła.
Mimo woli apostołowie podążali za Nim wzrokiem, patrzyli w górę i możliwe, że zobaczyli na niebie jakiś tajemniczy, jaśniejący obłok. Dzieje Apostolskie mówią o jakimś obłoku (1,9). Wspomina o nim również opis Przemienienia Pańskiego ( Mt 17,5 ). W religii żydowskiej obłok był od dawna uważany za symbol obecności Bożej. Wystarczy wspomnieć o jaśniejącym obłoku, który przyświecał Izraelitom nocą wędrującym po pustyni Synajskiej ( Wj 14,20 ).
Jeżeli w Dziejach Ap. czytamy, że Chrystus znikł sprzed oczu uczniów okryty obłokiem, to znaczy, że również jako człowiek wstąpił do chwały swego Ojca niebieskiego. Możemy snuć przypuszczenia, jak rozegrała się scena wniebowstąpienia. Najważniejszym jest fakt – dla nas, chrześcijan – że Chrystus, stawszy się człowiekiem i dokonawszy dzieła odkupienia, również w swej ludzkiej naturze zasiadł po prawicy Ojca, czyli otrzymał udział w chwale Bożej. Bóg wszedł w dzieje świata i odkupił oraz uświęcił naturę ludzką. Od Boga ku człowiekowi i od człowieka ku Bogu: oto ruch, w który – po wniebowstąpieniu Chrystusa – wszyscy zostaliśmy wciągnięci.
Czy rzeczywiście dałem się wciągnąć w ten ruch zmierzający ku życiu wiecznemu, ku niebu?
Czy moje/twoje życie tak zmierza? Czy przewiduję już cel, do którego zmierzam?. A celem – Omegą – jest Chrystus.
Tan ruch od człowieka ku bogu dokonuje się w liturgii Kościoła, szczególnie w sprawowaniu eucharystii, która jest chlebem na życie wieczne. Bóg sprawia, że kłos zboża i winogrona wzrastają i dojrzewają dla człowieka, który swą pracę połączył z darem Bożym. Z kolei człowiek ofiaruje bogu chleb i wino, które mocą Ducha Świętego stają się Ciałem i Krwią Boga-Człowieka, zostają przebóstwione.
Jako ludzie mamy życie od Boga, ale przez własny wysiłek mamy to życie przebóstwiać z pomocą Eucharystii.
Właściwie na każdym odcinku życia możemy obserwować tan podwójny kierunek: z nieba ku ziemi i z ziemi ku niebu. Jest on widoczny w naszej modlitwie, w naszej pracy rozpoczętej w Imię boże, w chrześcijańskim małżeństwie, w życiu rodzinnym, w stosunkach z naszymi bliźnimi. Droga od łaski do wielkości prowadzi przez ofiarę. Stąd też przebóstwienie, które jawi się przed nami jako zadanie można osiągnąć tylko przez ofiarę Chrystusa i swoja własną. W naśladowaniu Chrystusa powinniśmy wyrzekać się samych siebie i codziennie dźwigać nasz krzyż. Tylko przez naśladowanie Chrystusa wszystko, co czynimy, co mówimy albo myślimy otrzymuje swe ukierunkowanie ku niebu, gdzie zasiada Chrystus po prawicy Ojca i gdzie również jest dla nas przygotowane miejsce wiecznej szczęśliwości w Domu Ojca Niebieskiego.
Przy wszystkich obowiązkach, które Bóg nam powierzył na świecie, powinniśmy zawsze pamiętać o słowach Apostoła Narodów: „ Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciała tą potęgą, jaką może On także wszystko sobie podporządkować” (Flp 3. 20-21 )
Jednakże początek ojczyzny niebieskiej jest życie na ziemi. Niebo nie odciąga od przetwarzania świata, ale jest zachętą do budowania ziemskiego ładu i szczęścia człowieka: to jest droga do nieba. Ziemia nie jest niebem, ale do niego prowadzi. I na tym polega sens ludzkiego życia na ziemi.
Czy nasz pobyt na ziemi jest rzeczywiście kolejką do nieba. Czy uczestniczę w budowie ładu społecznego? Może idę na kompromis z tym światem, ze złem, a mój horyzont zamyka się w tym, „aby więcej mieć”. Jestem jak kura, która grzebie w ziemi, nie zauważając, że nad głową jest niebo?...
Amen.
- ks. T. Rusnak


Powrót...





Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl