Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żernikach Wr.

Dzień Zaduszny:

Człowiek pochodzi od Boga. Każdy człowiek ma przed sobą rzeczy ostateczne: niebo, czyściec albo piekło.
Wybór należy do mnie ( odrzucamy teorie o predestynacji ). Muszę chcieć pójść do nieba, być w niebie. Trudno przypuszczać, żeby ktoś trafił do nieba niechcąco. Bóg szanuje wolną wolę człowieka i niczego mu nie narzuca. Nikogo na siłę nie uszczęśliwia, choć pragnie zbawienia wszystkich ludzi i wszystkim daje łaskę do zbawienia koniecznie potrzebną. Ale dziś zajmijmy się tymi, którzy pragnęli być w niebie oraz nami, którzy mamy takież pragnienia.
Na podstawie własnych doświadczeń wiemy, że to trudna sprawa, że to dzień po dniu trzeba walczyć z pokusami, z naszymi wadami i pożądaniami. Że ostatecznie jest rzeczą niemożliwą nie grzeszyć, a każdy grzech pociąga za sobą karę. Możemy na różne sposoby tę karę już tu na ziemi odbywać – spłacać. Modlitwa, umartwienia, ofiara, jałmużna, post, dobre uczynki – oto sposoby spłacania tej kary.
A i Pan Bóg dopuszcza pewne doświadczenia, jak choroby, upokorzenia, straty, które, gdy są podejmowane przez nas z pokora i poddaniem się woli Bożej, są sposobem spłacania kary doczesnej za nasze grzechy. Być może, że niektórzy już tu, na ziemi, doświadczą tylu cierpień, że do chwili śmierci zdążą wypłacić się Panu Bogu. Normalnie jednak każdy człowiek, z natury grzeszny, powtórzmy to , musi po śmierci, w drodze do nieba, zatrzymać się w czyśćcu.
I dzisiaj zatrzymujemy się przed czyśćcem.
Czyściec może nas czegoś nauczyć. Dusze, które tam są – cierpią. Ale mają coś, co je raduje: pewność zbawienia. One już wiedzą, że wcześniej czy później, niebo dla nich się otworzy. Dusze te już jakoś wygrały swój los. Już moce piekielne im nie zagrażają. Można w jakimś sensie zazdrościć duszom czyśćcowym. One już są pewne zbawienia. My nie jesteśmy tego pewni, że w chwili śmierci będziemy w stanie łaski uświęcającej. Dlatego winniśmy modlić się o dobrą śmierć.
Jeżeli dusze czyśćcowe są w lepszym położeniu niż my, czy trzeba im nieść pomoc? Tak. Nawet poganie to wyczuwali. Dusze czyśćcowe cierpią. Św. Augustyn i św. Tomasz z Akwinu twierdzą, że najmniejsze cierpienie dusz czyśćcowych jest większe, niż to możemy sobie tu na ziemi wyobrazić. Trzeba im pomagać, ażeby skrócić ich czas cierpienia.
Oto przykład:
Była wtedy małą dziewczynką. Bawiła się z koleżankami, biegała za motylem. Nagle zatrzymała się i mówi do koleżanek: „ Czy wiecie, o czym myślę? Powiem wam, słuchajcie. Gdyby jedna z nas była w więzieniu ognia i gdyby nam było dane przez wypowiedzenie jednego słowa wyprowadzić ją stamtąd, jakże prędko byśmy to zrobiły!” Koleżanki nic nie rozumiały z tej mowy, ale mała Eugenia im tłumaczy: „ To jest właśnie czyściec: są tam uwięzione dusze w więzieniu ognistym. Sprawiedliwość Boża czeka na moją modlitwę, aby je wybawić, a my tej modlitwy nie dajemy...!”. Przejęta losem tych dusz Eugenia wciąż o nich myśli. Mijają miesiące i lata. Mała dziewczynka staje się poważną panienką. To EUGENIA SMET. Do końca życia będzie zajęta myślą o duszach czyśćcowych. Jest dzień Nowego roku. Paryż. Wszyscy składają sobie życzenia, wymieniają podarunki. „ A dusze czyśćcowe?... Wchodzi do domu księży Misjonarzy, przed którym stoi i zamawia 200 Mszy św. za biedne dusze czyśćcowe. Idzie jeszcze dalej. Za radą proboszcza z Ars,
św. Jana Marii Vianney, zakłada w 1856 roku Zgromadzenie Wspomożycielek Dusz. Jan Maria Vienney zawołał: „ Oto dzieło, na które czekał od długiego czasu!”
Podejmijmy i my to dzieło. Dusze czyśćcowe potrzebują modlitwy i za te modlitwę się odwdzięczają: one wstawiają się przed Bogiem za nami. Św. Jan Maria Vianney wołał: “ O gdybyście wiedzieli, jak wielki wpływ wywierają te dobre dusze na serce Boga...nie byłyby tak ( przez nas – moje dopowiedzenie ) zapomniane”.
Dlatego postawmy na grobach naszych bliskich chryzantemy, zapalmy znicze, ale przede wszystkim pomódlmy się za nich. Chryzantemy i znicze potrzebne są nam. Duszom czyśćcowym potrzebna jest nasza modlitwa. Kościół stwarza nam – zwłaszcza w tygodniu modlitw za zmarłych w wypominkach – możliwość uzyskania dla nich odpustu zupełnego. Wykorzystajmy ten czas dla wybawienia z czyśćca dusz naszych zmarłych. Pomagajmy duszom – one pomogą nam.
W związku z czyśćcem i cierpieniami czyśćcowymi pojawia się pytanie: Jak to pogodzić z Miłosierdziem Bożym, z prawdą, że Bóg jest miłością? Jak Bóg może patrzeć na męczarnie mieszkańców czyśćca? Jak obronić Boga przed takim oskarżeniem?
Trzeba na to popatrzeć od strony dusz czyśćcowych. Ich sytuację można porównać z kimś, kto przybył na uroczyste przyjęcie u króla w łachmanach. Zawstydzony sam wycofuje się, źle czując się wśród odświętnie ubranych biesiadników, a zwłaszcza wobec króla. Wychodzi, aby pozbyć się tych łachmanów i brudu, by powrócić w szacie godowej. Tak i dusze czyśćcowe, ubrudzone grzechami, popełnionymi w życiu doczesnym, same chcą niejako być w czyśćcu, aby się oczyścić przez cierpienia, by móc dobrze się czuć wśród wszystkich świętych w niebie, w obliczu Boga. Także czyściec nie jest nie jest jakąś zemstą Boga, lecz wyrazem Jego miłosierdzia wobec dusz czyśćcowych. My możemy dołączyć do Bożego Miłosierdzia wobec mieszkańców czyśćca przez dar modlitwy za ich zbawienie.
Zbawienna jest dla nas myśl o czyśćcu. W większym stopniu zbawienną może być myśl, refleksja, o piekle.
„ Myśl o piekle mnie przeraża – pisze w „Dzienniku duszy” Jan XXIII – po prostu znieść jej nie mogę. Wydaje mi się to niemożliwe i nie mogę sobie wyobrazić, aby Bóg, który przecież tak bardzo mnie kocha, miał być tak bardzo zagniewany na mnie, by mnie odrzucić od siebie. /.../ ... bardzo jest wskazane, by często myśleć o piekle, , w czym mogą być pomocne doznania zewnętrzne lub umartwienia. Patrząc na ogień pomyślę, że to jest tylko nikły obraz ognia piekielnego. Gdy odczuję ból zębów, wielkie pragnienie, gdy drżeć będę z zimna lub z gorączki – przyjmę to jako umartwienie: piekło jest miejscem wszystkich mak, „miejscem udręczenia”. W piekle będziemy płonąć jak węgiel na palenisku, w piekle będzie „płacz i zgrzytanie zębów”(Mt 8,12). W piekle już nic uczynić nie będzie można, dlaczego teraz nie mogę odmówić modlitwy, różańca czy nieszporów bez roztargnienia? W piekle będą krzyki ogłuszające, dlaczego teraz nie mogę znieść trochę hałasu, który mi przeszkadza? W piekle cierpi się straszny głód, dlaczego więc nie mógłbym sobie odmówić jakiegoś lepszego kęska? W piekle przebywa się w towarzystwie potępieńców i szatanów, dlaczego nie mógłbym znieść cierpliwie osoby, do której nie czuję sympatii? Czyż nie zasłużyłem już wiele razy na piekło? /.../ .... mój najsłodszy Jezu, miej litość nade mną i nie posyłaj mnie do piekła, nie pozbawiaj mnie swej miłości i kontemplacji przez całą wieczność. Tak, Jezu, powtarzam z głębi serca: „ Tu pal, tu siecz, tu nie przepuszczaj, bylebyś na wieki przepuścił”. ( Jan XXIII, Dziennik duszy, s,103 )
Amen.

Ks. T.R.


Powrót...





Projekt nowego kościołaKażdego kto chce wspomóc zbiórkę pieniędzy na budowę kościoła zachęcamy do wpłat na konto parafialne:

Bank Spółdzielczy w Św. Katarzynie
nr 3095 8410 9220 1010 0467 47 0001






Lokalny dostawca internetu:

www.pwpunkt.pl